2 Obserwuję
Iwona1

Iwona1

Teraz czytam

Tudorowie. Prawdziwa historia niesławnej dynastii
G.J. Meyer
Lancasterowie i Yorkowie. Wojna dwóch róż
Alison Weir
Krawędź wieczności
Ken Follett
Przeczytane:: 31 %

Wyznania Katarzyny Medycejskiej

Wyznania Katarzyny Medycejskiej - Christopher W. Gortner Przyjaźń, miłość, nienawiść, lojalność, pogarda, upokorzenie, honor, zdrada, odrzucenie, zemsta – to w wielkim skrócie życie bohaterki książki Gortnera „Wyznania Katarzyny Medycejskiej”. Medyceuszka, córka możnego, aczkolwiek kupieckiego rodu, spowinowacona z dwoma papieżami, zostaje żoną Henryka II Walezjusza, delfina, późniejszego króla Francji. Matka królów, praktycznie po śmierci swojego męża rządzi Francją. Jest obarczona odpowiedzialnością za tragiczne wydarzenia tego okresu, walki między katolikami a hugenotami, rzeź heretyków w noc świętego Bartłomieja. Przypisuje się jej zdradę, morderstwa, jest nawet oskarżana o zamordowanie swojego syna. Królowa śmierci… Ile w tej książce fikcji literackiej, ile autentycznych faktów, trudno powiedzieć, ale Gortner w przekonujący sposób próbuje wybielić jej wizerunek, przytaczając argumenty na jej dobrą wolę, chęć utrzymania w kraju pokoju, zaprzestania walk między dwiema religiami i ich wyznawcami. Noc świętego Bartłomieja jakby wymyka się spod jej kontroli. Mówi: „Dążąc do zabicia jednostki, sprowadziłam śmierć na tysiące.” To jest tragiczna postać, której intencje nie są rozumiane ani doceniane. Dla dobra kraju, staje przeciw temu, którego naprawdę kochała. Rozdarta między swoimi dziećmi. „Byłam gotowa przyjąć na siebie wszelkie oskarżenia, jeśli to by pomogło oczyścić moich synów.” Brat, siostra przeciwko bratu, córka przeciwko matce - nie wybaczają sobie krzywd. Margot mówi do swojej matki: „Nie dbam o to, kto odziedziczy tron, bylebyście wyginęli.” Niezmiernie interesująca powieść, nie pozostawiła mnie obojętną na to, co działo się we Francji w XVI wieku. Wiem, że nie odkrywam niczego nowego, że to jest naiwne, ale naprawdę nigdy nie zrozumiem, dlaczego ludzie mordują się w imię Boga. Dlaczego z imieniem Boga na ustach tak się nienawidzą? Minęło kilka wieków, ale wciąż tolerancja jest dla nas pustym słowem.