2 Obserwuję
Iwona1

Iwona1

Teraz czytam

Tudorowie. Prawdziwa historia niesławnej dynastii
G.J. Meyer
Lancasterowie i Yorkowie. Wojna dwóch róż
Alison Weir
Krawędź wieczności
Ken Follett
Przeczytane:: 31 %

Ciernista róża

Ciernista róża - Charlotte Link Wydaje mi się, że im więcej książek Charlotte Link czytam, tym mniej mi się podoba to, co pisze. Nie zachłystuję się już tym, co tak bardzo spodobało mi się w "Lisiej Dolinie” czy „Przerwanym milczeniu”, a pewne rzeczy zaczynają mnie drażnić. Owszem, „Ciernista róża” jest świetnym czytadłem, naprawdę trudno oderwać się od jej treści i stąd też moja niezła ocena tej powieści. Ale poza tym… Same schematy, powtarzające się motywy, podobni bohaterowie. Jedyna rzecz, do której nie mam zastrzeżeń, to sceneria. Jak już wszyscy zapewne wiedzą, nie jest to powieść kryminalna, ale pod sam koniec zostaje wtrącony niemal na siłę wątek sensacyjny. Mam wrażenie, że sama Link nie miała udanego pomysłu na ten wątek i jego przedstawienie jest naprawdę mizerne. Wypróbowany wcześniej (a może to było później, bo książka, mimo że dopiero teraz została wydana w Polsce, taka nowa nie jest) pomysł sięgnięcia do przeszłości też zawodzi. Mamy tutaj obrazek okupowanej przez Niemców w czasie II wojny wyspy Guernsey na kanale La Manche i na jego tle rozgrywają się losy kilkunastoletniej dziewczyny, Beatrice, która wskutek nieprzewidzianych okoliczności zostaje w rodzinnym domu sama. Do jej domu wprowadza się Niemiec Erich Feldmann wraz z żoną, Helene. I to jest początek wydarzeń, które wiele lat później będą wciąż obecne w życiu bohaterek, Beatrice i Helene. Akcja właściwie dzieje się współcześnie, ale z częstymi odniesieniami do lat okupacji. Wiele lat później Beatrice i Helene, mimo pewnych zawirowań w życiu tej pierwszej, wciąż mieszkają razem. Ten przedziwny związek zależności kobiet od siebie, które wcale nie pałały do siebie przyjaznymi uczuciami, denerwował mnie ogromnie i jak dla mnie był mało przekonujący. Nie wierzę, że przez tyle lat, Beatrice nie potrafiła poradzić sobie z tą sytuacją. Miałam też dosyć innych toksycznych związków przedstawionych w tej książce. Banał i wciąż te same problemy, które nagle, jak za dotknięciem różdżki znikają, a przynajmniej autorka każe nam wierzyć, że bohaterowie się z nimi uporają. Nie wiem, czy gdybym czytała tę książkę jako pierwszą z wszystkich książek Link, byłabym wobec niej podobnie krytyczna. Może nastąpił przesyt, a może faktycznie ta książka jest gorsza. Po prostu bez pomysłu, pełna wątków, w myśl zasady „Im więcej, tym lepiej.” Ale tak niestety nie jest. Do czytania na plażę idealna.