2 Obserwuję
Iwona1

Iwona1

Teraz czytam

Tudorowie. Prawdziwa historia niesławnej dynastii
G.J. Meyer
Lancasterowie i Yorkowie. Wojna dwóch róż
Alison Weir
Krawędź wieczności
Ken Follett
Przeczytane:: 31 %

Dom sióstr

Dom sióstr - Charlotte Link No i tak się nastawiałam na kolejną dobrą powieść Charlotte Link, a tu takie rozczarowanie. Z pięciu, które przeczytałam, ta jest, moim zdaniem, najsłabsza. „Dom sióstr” jest powieścią obyczajową, z nieśmiało zarysowanym wątkiem kryminalnym, który pojawia się tak późno, że już prawie zaczęłam wątpić w jego istnienie. Autorka zastosowała tutaj zabieg „powieści w powieści”. W pewnym momencie, jak to często bywa, wątki jednej i drugiej zaczynają się ze sobą łączyć i znajdują w końcu wspólny finał. Nie wiem, może już czuję przesyt twórczością Charlotte Link, może za dużo jej książek przeczytałam w dość krótkim czasie i pewne schematy zaczynają mnie nużyć, a nawet rozśmieszać. W każdym razie „Dom sióstr” nie powalił mnie na kolana. Owszem, czytałam z zainteresowaniem, bo to jest niezłe czytadło, dużo się dzieje, ale tyle tutaj naiwności, tyle wątków wrzuconych bez ładu i składu do jednego worka, że zaczęłam się zastanawiać, co jeszcze uda się autorce wcisnąć do tego tygla. Bo czego my tutaj nie mamy? Jest miłość, nienawiść między siostrami, zdrada, alkoholizm, zmiany obyczajowe, ruch sufrażystek z początku XX wieku, jest pierwsza i druga wojna światowa, powojenna trauma, ranny żołnierz wrogiej armii, szantaż, morderstwo i wiele, wiele innych wątków. Ja rozumiem, że to jest saga rodzinna, obejmująca długi okres czasu, bo akcja zaczyna się na początku dwudziestego wieku, więc tło historyczne i obyczajowe powinno uwzględniać wydarzenia mające miejsce w tym czasie. Kiedy w pewnym momencie pojawia się jeszcze problem bulimii, przetarłam oczy ze zdumienia. To wszystko jest takie banalne, powierzchowne, wtórne, autorka nie wnosi niczego nowego tą powieścią. Ot, kolejna obfitująca w wydarzenia książka, przedstawiająca dzieje rodziny na tle historycznych i obyczajowych zmian. Do tej pory podobały mi się u Charlotte Link portrety psychologiczne bohaterów, chociaż już w ostatniej książce „Drugie dziecko” zauważyłam pewną schematyczność, powtarzalność. W tej książce mam poważne zastrzeżenie do postaci głównej bohaterki, Frances. Jej osoba i sytuacja, w jakiej się znajduje, przypominają mi bardzo Scarlett O’Hara z „Przeminęło z wiatrem”. I tego już nie akceptuję, niestety. Również inne postaci mnie nie przekonują – Barbara, Fernand, Laura. Dziwi mnie fakt, że jakiś czas temu książka cieszyła się tak wielkim powodzeniem , że zdobycie jej graniczyło z cudem i wydaniem dużej sumy. Owszem, dobrze się czyta, ale nic poza tym. Książka, jakich wiele. Szkoda, bo to moje pierwsze rozczarowanie Link. Nie poddaję się jednak i spróbuję jeszcze coś przeczytać, co jest sygnowane nazwiskiem tej autorki.