2 Obserwuję
Iwona1

Iwona1

Teraz czytam

Tudorowie. Prawdziwa historia niesławnej dynastii
G.J. Meyer
Lancasterowie i Yorkowie. Wojna dwóch róż
Alison Weir
Krawędź wieczności
Ken Follett
Przeczytane:: 31 %

Echo winy

Echo winy - Charlotte Link Po „Lisiej dolinie” i „Przerwanym milczeniu” z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną książkę Charlotte Link. I chociaż się nie zawiodłam, wręcz uważam tę książkę za bardzo dobrą, pierwsze dwie wydają mi się lepsze. Mamy tutaj dwa główne wątki, które się ze sobą splatają i w końcu łączą w jeden. Niemieckie małżeństwo Nathan i Livia znajduje nowy sposób na życie. Właściwie to on go znajduje, bo jego żona jest całkowicie bezwolna, podporządkowana mężowi. Taki typ po prostu. Sprzedają wszystko, co posiadają i za uzyskane pieniądze kupują łódź, którą zamierzają opłynąć świat. I znowu , to Nathan ma taki plan, to on próbuje realizować swoje nierealistyczne mrzonki, bo Livia boi się wody (!!!). Traf chce, że ich żaglówka zostaje staranowana przez frachtowiec, a oni stają się rozbitkami pozbawionymi wszystkiego. Tylko (?) życie udaje im się uratować. Życie, które przypadkiem zostaje nierozerwalnie połączone z życiem Virginii, Fryderyka i ich małej córki, Kim. W tle tego dominującego wątku, pełnego emocji, namiętności, pożądania, krzywdy, bezlitosnego wykorzystywania innych, obojętności, egoizmu i bezmyślności toczy się drugi, jakże bolesny. Giną małe dziewczynki, porwane i zgwałcone przez pedofila. Widzimy, jak oprawca zwabia swoją ofiarę, jak wkrada się w jej łaski, zdobywa zaufanie. Jak łatwo rozszyfrowuje jej ukryte pragnienia, zachcianki, które nie mogą lub nie chcą być zrealizowane przez najbliższych. Mimo przestróg dziewczynki lgną do „tego przystojnego, miłego pana”, bo zło nie zawsze wygląda brzydko. Bardzo przejmujący jest opis rozpaczy matek po zaginięciu córek, a potem po znalezieniu ich sponiewieranych ciał. Bolesne przypominanie sobie każdej chwili przed zniknięciem, obsesyjne powracanie do tego, co się stało przed. I mówienie sobie „Gdybym to zrobiła, gdybym tego nie zrobiła…, moje dziecko by żyło”. Strata dziecka jest niewyobrażalna, nic nie jest w stanie złagodzić bólu. A śmierć dziecka, której można było uniknąć i dominujące poczucie winy za nią, sprawia, że ból jest zwielokrotniony, doprowadza do szaleństwa. Wzruszyła mnie postać Liz i jej niechciane, samotne i niedojrzałe macierzyństwo. Przekonuje się, jak bardzo kocha córkę dopiero po tragedii. Czuje ogromną winę za to, jak ją traktowała. Niestety jest już za późno. Za późno Liz dojrzewa do macierzyństwa. Winę odczuwa również główna bohaterka, Virginia. Co ciekawe, jest to poczucie winy za wydarzenia sprzed lat. Teraz, kiedy krzywdzi najbliższych, nie czuje zbyt wielkich wyrzutów sumienia. Dopiero kolejna tragedia i wydarzenia, które po niej następują ,otwierają jej oczy. Dokonuje się w niej przemiana. Nie podoba mi się ta postać, jest dla mnie nieprawdziwa, nieprzekonująca. Nie jestem też zachwycona zakończeniem. Owszem, zaskoczyło mnie troszkę odkrycie, kto stoi za tymi okrutnymi zbrodniami (choć, przyznaję, że przeszło mi przez myśl, ale wyboru zbyt wielkiego nie było). Niby wszystkie wątki zostały pięknie zakończone, elementy łamigłówki idealnie pasują do pozostałych elementów, ale… No właśnie, wszystko to trochę za ładne, idealne, proste. Znalazły się rozwiązania spraw, które przez lata były nie do rozwiązania. Niemniej jednak, jako że już czuję się fanką powieści Link, zachęcam do przeczytania tej książki.