2 Obserwuję
Iwona1

Iwona1

Teraz czytam

Tudorowie. Prawdziwa historia niesławnej dynastii
G.J. Meyer
Lancasterowie i Yorkowie. Wojna dwóch róż
Alison Weir
Krawędź wieczności
Ken Follett
Przeczytane:: 31 %

Upalne lato Kaliny

Upalne lato Kaliny - Katarzyna Zyskowska-Ignaciak Chociaż "Upalne lato Marianny"i "Upalne lato Kaliny" można czytać jako oddzielne książki, uważam, że obie części stanowią nierozłączną całość. Opowieść o Kalinie uzupełnia pierwszą część, sprawia, że trochę inaczej ją teraz oceniam. Gdybym miała dzisiaj wystawić ocenę, myślę, że dodałabym jedną gwiazdkę. Akcja "Upalnego lata Kaliny" dzieje się w socjalistycznej, trudnej rzeczywistości powojennej Polski, głównie latem 1969 roku, ale sięga wspomnieniami do czasów okupacji, powstania warszawskiego, okresu tuż po wojnie. Są też obrazki z lat pięćdziesiątych. Tytułową bohaterką książki jest córka Marianny, młoda dziewczyna uwikłana w nieudane, pozbawione miłości małżeństwo z dużo starszym od siebie i kompletnie niepasującym do niej mężczyzną. Sytuację pogarsza fakt, że Kalina ma już maleńką córkę i nieświadomie powiela błędy swojej matki, odrzucając dziecko, wykazując, tak jak Marianna, całkowitą obojętność wobec córki. Bo Kalina nie potrafi kochać. Jest emocjonalnie okaleczona przez swoich rodziców, którzy też nie byli w stanie okazać jej miłości, w czasach licealnych jest seksualnie molestowana przez człowieka, któremu ufa. Jest kobietą, która neguje i odrzuca swoją kobiecość. To, że wiąże się z Jerzym, swoim przyszłym mężem, to chyba tęsknota za miłością, szukanie poczucia bezpieczeństwa, którego nie dali jej rodzice. Prawdę o swoim powierzchownym życiu odkrywa, kiedy wyjeżdża z mężem i swoimi przyjaciółmi na wakacje do Zakopanego. Poznaje tam Maćka, który uzmysławia jej miałkość tego związku pozbawionego głębszego uczucia. Pani Maryla, gospodyni pensjonatu, w którym mieszkają, przekonuje ją, że "o szczęście trzeba walczyć. Nie wolno się godzić na bylejakość, bo kiedy życie przemija, starość można wypełnić dobrymi wspomnieniami." "Nie ma takich przeciwności, których przy odrobinie dobrej woli nie dałoby się pokonać. Tylko śmierć może dać kres pragnieniom. Tylko ona jest w stanie wszystko zaprzepaścić. Dlatego tak ważne jest, by się spieszyć." Ale najważniejsza przemiana zachodzi w Kalinie, kiedy Gabriela, jej była opiekunka, przekazuje w obszernym liście prawdę o matce, o pochodzeniu Kaliny. Nienawiść zamienia się w zrozumienie, a nawet usprawiedliwienie. "Była pewna, że matka jest po prostu zła. Okrutna. Nieludzka. A okazała się bardziej ludzka, bardziej krucha, niż Kalina kiedykolwiek mogłaby podejrzewać. Marianna - matka. Mama, mamusia..." Kalina odkrywa: "Mamo, jestem taka podobna do ciebie." I chociaż w żaden sposób nie potrafię usprawiedliwić bezlitosnego postępowania Marianny wobec córki, wydaje mi się, że Kalina potrzebuje tego wybaczenia, żeby móc uporać się z własnym bólem, obojętnością, brakiem miłości do małej Gabrysi. Budzi się w niej uczucie, wprawdzie późno, ale jestem pewna, że uda się jej pokonać własne ograniczenia. Że zdąży... Czekam na kolejną część książki. Mam nadzieję, że powstanie.